Kompletna renowacja tylnych zacisków hamulcowych Octavia II (2008r)

 

Przyszedł taki moment, kiedy zmusiłem się do naprawy tylnych zacisków hamulcowych.

Autkiem na co dzień jeździ kobietka na krótkich odcinkach i nie używa ręcznego… prawie wcale. Wreszcie przyszedł czas, że przez kilka dni z rzędu miałem tą „niewątpliwą przyjemność” poruszania się tym samochodem chwilę dłużej i na trochę większych dystansach.

Co przystanek, to czułem, że hamulce nie działają tak jak powinny, a po zaparkowaniu się i wyjściu z wnętrza dopadam mnie specyficzny smrodek „palonych” klocków. Dobrze przypuszczałem, czego mogę się spodziewać, po zdjęciu kół i weryfikacji stanu zacisków.

Czas na naprawę

W tej chwili piszę to już bez emocji, bowiem naprawę przeprowadziłem już kilka miesięcy temu. Dziś porządkując zdjęcia, postanowiłem przelać to do wpisu i podzielić się wynikiem swoich działań

Całość prac, które musiałem wykonać, po prostu mnie przytłoczyła. Nie spodziewałem się takiej skali destrukcji.

Podsumuję to w ten sposób:

  • wymiana klocków wraz z blaszkami (pikuś)
  • wymiana piast z łożyskami
  • wymiana jednej śruby mocującej jarzmo (stara się urwała)
  • wymiana zestawu naprawczego zacisku z nowymi tłoczkami i kompletem uszczelnień
  • renowacja jarzm, oczyszczenie z rdzy i zabezpieczenie Hammerite’m
  • zerwanie/pęknięcie klucza nasadkowego podczas odkręcania jarzma z prawej strony
  • dorobienie nowych wężyków hamulcowych na obu zaciskach
  • wymiana płynu hamulcowego i odpowietrzenie układu
  • zapewne coś jeszcze, o czym nie pamiętam w chwili pisania tego tekstu

Praca, którą przewidziałem na 2 do 3 dni rozwinęła się do ponad tygodnia. Aż nie chce mi się wszystkiego opisywać, ale uwierz mi – naprawdę narobiłem się przy tym jak wół.

Efekt tego działania bynajmniej rekompensuje wszystkie niedogodności. Poniżej umieszczam galerię z przebiegu prac. To nie wszystkie foty z tej akcji, bo niestety nie wszystkie były dobrej jakości. Miłego oglądania