Tani serwer z używanego sprzętu – tak, to możliwe

Słowem wstępu muszę nadmienić, że już od wielu lat mam hopla na punkcie sprzętu i konfiguracji elementów informatycznych. Zacząłem dość szybko (gdzieś tak w 6-7 klasie podstawówki) składając swojego pierwszego PC’ta, którym był 286 od AMD  o zabójczej prędkości 16 MHz w trybie Turbo (które i tak zawsze było włączone), dyskiem twardym MFM 5,25″ o gigantycznej pojemności 19,82 MB, a pamięć ram – całe 2 MB, musiałem zmodyfikować od razu po zakupie – przeróbka złączy z SIMM na SIPP. Nie wiesz co to – zobacz do Wikipedii

„Chwilę” później pracowałem wraz z kolegą w sklepie/komisie/serwisie komputerowym. Wtedy już stały dostęp do Internetu zaczynał powoli się pokazywać na rynku. My, w naszym punkcie, po prostu musieliśmy mieć stałe łącze, żeby móc ściągnąć sterowniki, jakieś aktualizacje, czy choćby poczytać co nowego dzieje się na rynku.

Jakikolwiek router rozdzielający nasze „super szybkie” łącze – 128kb/s, które było i tak ponad 2 razy szybsze niż komutowane łącze przez modem, często nie spełniał naszych oczekiwań, a sprzęt, który byśmy chcieli, niestety był dla nas nieosiągalny ze względu na cenę. Oboje zaczęliśmy zgłębiać temat Linuxa (wtedy polskim hitem było Freesco), dzięki któremu można było „zbudować” własny router, który wraz z „Sambą” stanowił mega udogodnienie, jakim był wspólny dysk sieciowy. Najlepsze było to, że całość mieściła się na jednej dyskietce 3,5″ – 1,44 MB!!! Ba, później nawet więcej, bo wystarczyło doinstalować „Apacza” i już mieliśmy własny serwer WWW – a to już burżuazja

Później nadeszły czasy sieci osiedlowych. Mój pierwszy serwer (znaczy router), oparty na Intelowskim Pentium IV 1,4 GHz, 1GB RAMu i 2 dyskami po 40GB każdy, stanął u mnie w piwnicy podpięty do symetrycznego łącza 1/1 Mbit. WOW, to była prędkość. Pierwsza mp3’ka ściągnięta w kilka sekund (a nie kilka minut). To były czasy…

Ale zupełnie nie o tym chciałem tu napisać bo na zdjęciach poniżej możesz zobaczyć, jak można zrobić całkiem wydajny serwer www za kilkaset złotych. Niemalże coś, z niczego

Na zdjęciach, możesz zobaczyć, jak ze zwykłej taniej płyty głównej desktopowej, trochę lepszego, ale już leciwego I5-2700K + 16GB ramu i jakiegoś „twardziela”, możliwe jest stworzenie całkiem przyzwoitej platformy do umieszczenia kilku stron internetowych w wirtualnym świecie Internetu. Stockowy cooler procesora nie za bardzo ogarniał wychłodzenie tego „potwora”, bo już w trakcie przetwarzania baz danych i kopiowania plików, temperatura procka oscylowała w okolicach 45-55 stopni, a w obudowie zaczynało się robić naprawdę gorąco. Szybka myśl – wydajniejszy radiator -> zakupy i pierwszy kłopot – nie mieści się w obudowie

Wśród zdjęć zobaczysz, że czasem warto zachować trochę „śmieci”, ale takich lepszych. Docelowo wykorzystałem inny, całkiem pokaźny cooler, który pozwolił utrzymywać temperaturę proca na poziomie 27-30 stopni. Faktem jest, że troszkę trzeba było się namęczyć z mocowaniem, ale efekt jest naprawdę zadowalający i działa już w ten sposób blisko 2 lata !!!

Najważniejszymi wytycznymi tego sprzętu było to, aby nie żarło za dużo prądu, było dość szybkie, ciche i tanie. Udało się w 100%

No, ale to już stary temat… Firma się rozwija, domen z witrynami przybywa, więc ten tymczasowy serwer nie radzi sobie za bardzo z aktualnymi standardami. Przyszedł więc czas na zmiany, ale o tym w kolejnym artykule…